Styropianu pod elewacją nikt nigdy nie zobaczy. Tynk — przeciwnie: będzie na widoku przez piętnaście, dwadzieścia, czasem dwadzieścia pięć lat. Dlatego pytanie, jaki tynk elewacyjny wybrać, jest ważniejsze niż niejedna decyzja przy budowie. Z naszego doświadczenia wynika, że to właśnie ta wierzchnia warstwa — a nie grubość ocieplenia — najczęściej przesądza o tym, jak fasada wygląda po latach.
Dlaczego nasz klimat nie wybacza tynkom błędów
Lubuskie jest mokre. W Zielonej Górze spada rocznie około 550 mm deszczu — wyraźnie więcej niż na wschodzie Polski. Jesień ciągnie się tu od września do listopada i przez większość tego czasu elewacje po prostu nie schną. A wilgotna ściana to wymarzone warunki dla glonów i pleśni.
Do tego dochodzą łagodne, mokre zimy. Woda w porach tynku zamarza i odmarza wiele razy w ciągu jednego sezonu, a każdy taki cykl to praca dla materiału. Wiatry wieją u nas głównie z zachodu i niosą deszcz niemal poziomo, więc zachodnie ściany dostają najmocniej. Widzieliśmy elewacje, które od południa wyglądały jak nowe, a od zachodu zdążyły zzielenieć.
Tynk silikonowy czy akrylowy — na czym polega różnica
To najczęstszy dylemat naszych klientów. Akryl kusi: jest najtańszy z tynków cienkowarstwowych, ma ogromną paletę kolorów i sporą elastyczność. Problem w tym, że słabo przepuszcza parę wodną i lubi się elektryzować, więc przyciąga kurz. W naszej wilgoci szybko łapie też glony. Kolor trzyma zwykle osiem do dwunastu lat — potem elewacja prosi się o odświeżenie.
Tynk silikonowy działa inaczej. Jest hydrofobowy: krople deszczu nie wsiąkają, tylko spływają po ścianie i zabierają ze sobą brud. Fachowo mówi się o samoczyszczeniu — i to naprawdę widać. Do tego bardzo dobrze przepuszcza parę wodną, więc ściana może oddychać, a glony i pleśń mają pod górkę. Kolor trzyma dwanaście do osiemnastu lat. Nie bez powodu osiem na dziesięć domów, które tynkujemy w okolicach Zielonej Góry, dostaje właśnie silikon.
Silikat, czyli tynk dla starych murów
Jest jeszcze trzeci zawodnik: tynk silikatowy. Pod względem paroprzepuszczalności bije oba pozostałe, jest niepalny, a kolor potrafi trzymać dwadzieścia, dwadzieścia pięć lat. Brzmi jak faworyt? Ma dwa haczyki. Paleta kolorów jest ograniczona — głównie pastele. I bywa kapryśny przy nakładaniu: świeży silikat boi się deszczu przez pierwszą dobę, więc termin prac planuje się z prognozą pogody w ręku.
Za to na starych murach wapiennych i budynkach zabytkowych nie ma sobie równych. Takich obiektów w Sulechowie, Krośnie Odrzańskim czy starszej części Zielonej Góry jest sporo — i tam silikat to często jedyny rozsądny wybór, bo mur wapienny musi oddychać pełną piersią.
Jaki tynk elewacyjny wybrać do swojego domu
Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich, ale jest kilka prostych reguł, które sprawdzają się na naszych budowach:
- dom przy ruchliwej ulicy — silikonowy albo silikatowo-silikonowy, bo spaliny i kurz nie mają się czego trzymać
- dom wśród drzew, w cieniu — silikonowy z dodatkiem biocydów, żeby glony nie dostały szansy
- elewacja w mocnym kolorze, jak antracyt czy granat — silikonowy, bo dobrze trzyma intensywne barwy
- stary dom z muru wapiennego — silikatowy, żeby ściana mogła swobodnie oddychać
Co widać dopiero po kilku jesieniach
Na próbniku w hurtowni wszystkie trzy tynki wyglądają równie dobrze. Różnice wychodzą po trzeciej, piątej jesieni — wtedy akryl na zacienionej ścianie zaczyna zielenieć, a silikon obok wciąż wygląda świeżo. Tę decyzję podejmuje się raz na długie lata, a poprawianie jej po fakcie zawsze boli bardziej niż dobry wybór na starcie.
Jeśli nie masz pewności, co będzie pasować do Twojego domu i Twojej okolicy — odezwij się, podpowiemy i przygotujemy wycenę w 24 godziny.