Wystarczy przejechać się po osiedlach Nowej Soli albo Świebodzina, żeby zobaczyć trzy epoki budowania obok siebie. Kostka z lat 70., dom z poddaszem z lat 90., a kawałek dalej coś świeższego, z ostatniej dekady. Każdy z nich ociepla się inaczej. Dlatego ocieplenie domu w Nowej Soli czy Sulechowie zaczynamy nie od styropianu, tylko od obejrzenia ściany.
Trzy typy domów, trzy różne historie
Kostka z lat 70. i 80. to zwykle dwie kondygnacje i ściana z cegły — czasem z cienką warstwą styropianu pod tynkiem, czasem sama dziurawka. Po czterdziestu latach taki dom ma swoje nawyki: wilgoć przy fundamencie, spękania na narożnikach i łuszczący się stary tynk.
Domy z lat 90., z poddaszem użytkowym, to dziś nasza najczęstsza robota w tej okolicy. Pustak ceramiczny, na nim pięć do ośmiu centymetrów starego styropianu i tynk. Kiedyś taka warstwa uchodziła za luksus. Dziś to za mało, żeby dom trzymał ciepło przez zimę.
Budynki z ostatnich kilkunastu lat mają już porządne ocieplenie, zwykle piętnaście do osiemnastu centymetrów. Tam rzadko ocieplamy od nowa. Częściej wystarczy renowacja tynku albo naprawa pojedynczych uszkodzeń.
Ocieplenie domu w Nowej Soli — od czego naprawdę zaczynamy
Zanim ekipa wejdzie na ścianę, sprawdzamy kilka rzeczy:
- czy przyziemie nie ciągnie wilgoci z gruntu,
- czy stary tynk jeszcze trzyma,
- skąd biorą się pęknięcia na narożnikach,
- w jakim stanie są okna.
Brzmi jak formalność, ale właśnie te cztery punkty decydują, czy ocieplenie posłuży dekady, czy zacznie się sypać po dwóch zimach.
Wilgoć w przyziemiu — cichy sabotażysta
W domach z lat 70. i 80. często nie ma skutecznej izolacji poziomej. Ściana przy gruncie ciągnie wodę jak knot. Jeśli na taką mokrą ścianę przykleimy styropian, zamkniemy wilgoć w środku — a za dwa, trzy lata wychodzi grzyb i pękający tynk. Dlatego najpierw odcinamy i osuszamy, dopiero potem ocieplamy. Tej kolejności nie da się odwrócić.
Stary styropian i stary tynk: zostawić czy zrywać?
Dobra wiadomość: jeśli stary styropian jest stabilny i suchy, zostaje na ścianie. Dokładamy na niego nową warstwę, najczęściej dziesięć do piętnastu centymetrów grafitowego EPS-u. Mniej rozbiórki, mniej gruzu, szybciej po robocie.
Z tynkiem sprawa jest łatwiejsza do sprawdzenia, niż się wydaje. Przyklejamy do ściany próbkę styropianu i wracamy po dobie. Jeśli próbka odrywa się razem z tynkiem, stary tynk idzie do skucia — nie utrzyma ciężaru całego systemu. Widzieliśmy elewacje klejone na łuszczący się akryl. Żadna nie skończyła dobrze.
Okna potrafią zepsuć cały efekt
Ocieplisz ściany, a rachunki dalej wysokie? Sprawdź okna. Stare okna oddają ciepło szybciej niż jakakolwiek ściana, więc samo ocieplenie elewacji nie załatwi sprawy. Jeśli w domu siedzą jeszcze okna sprzed dwudziestu lat, dobrze zaplanować ich wymianę razem z elewacją. Obie roboty się uzupełniają, a parapety i obróbki robi się wtedy raz, porządnie.
Kiedy ruszać z robotą w Lubuskiem
Mamy tu łagodniejszy klimat niż na wschodzie Polski, więc sezon jest długi — od marca do listopada. Zimą prace ociepleniowe stoją: klej i tynk nie wiążą w mrozie i tego czasu nie da się oszukać. Najspokojniej pracuje się od maja do sierpnia, kiedy opadów jest najmniej, a dni najdłuższe.
Jedna rada z doświadczenia: letnie terminy rezerwują się już wiosną. Jeśli planujesz ocieplenie domu w Świebodzinie czy Sulechowie na wakacje, o rozmowie z wykonawcą pomyśl wcześniej.
Starsze domy w naszej okolicy — od Nowej Soli po Krosno Odrzańskie i Kożuchów — potrafią po termomodernizacji miło zaskoczyć. Rachunki za ogrzewanie spadają nawet o połowę, a w środku po prostu robi się cieplej. Kluczem jest przygotowanie ściany, nie sam styropian. Jeśli chcesz wiedzieć, jak to wygląda przy Twoim domu — odezwij się, wycenę przygotujemy w 24 godziny.